Archiwum

Archive for Listopad 2014

Visual Studio po polski–herezja czy konieczność?

Listopad 29, 2014 Dodaj komentarz

Od jakiegoś czasu przyglądam się wersją językowym do Visual Studio. Niewiele osób wie, że wraz z pojawieniem się wersji 2010 Microsoft po raz pierwszy postanowił dodać Nam (Polakom) możliwość wybrania polskiej wersji interfejsu!

W tamtych czasach tłumaczenie zostało wykonane wraz z studentami Politechniki Wrocławskiej, kolejne wersje już były zarządzane przez firmę z Redmond.

Dzisiaj kiedy dostajemy możliwość potestowania wersji Visual Studio 2015 Preview Microsoft również udostępnił pakiet językowy, który możemy zainstalować ze strony http://www.microsoft.com/en-us/download/details.aspx?id=44943

Wybieramy język Polski i klikamy Pobierz

image

Zainstalowanie pakietu kończy się miłym komunikatem w rodzimym języku

image

I pozostaje Nam już tylko włączyć Visual Studio 2015 oraz wejść do Tools-> Options –> Environment –> International Settngs

image

Po restarcie Visual Studio otrzymujemy interfejs w języku polskim

image

Patrząc w menu możemy zacząć czuć się obco – ale z grubsza przyglądając się tłumaczenie nie “boli”.

Idąc dalej, tworzę prosty projekt obserwując, że również nazwy projektów zmieniły swoje nazwy

image

Bardziej skomplikowane okna również są przetłumaczone. Czytając te komunikaty mam wrażenie, że rozumiem o co chodziło autorowi – pytanie czy dlatego, że znam wersję angielską, czy dlatego, że tłumaczenie jest dobre

image

Ale… po dłuższej chwili widzę, że jeszcze nie wszystko jest po polsku

image

Podsumowując tłumaczenie na język polski nie jest złej jakości, czytając te napisy nie czułem się jakbym był w całkiem obcym produkcie i nie poczułem “bólu” czytając niektóre komunikaty.

Bardzo mocno zastanawiam się dla kogo jest w ogóle tłumaczenie językowe. Osoby, które uczą się od zera na pewno korzystają z materiałów obcojęzycznych co niejako od razu przyzwyczaja ich do wersji angielskiej, osoby, które dłuższy czas używają już produkt na pewno nie przejdą na polską wersję ponieważ będą lekko zagubieni w pierwszych dniach, a ewentualne problemy/błędy jakie im wyjdą podczas tworzenia oprogramowania będą musieli przekładać na wersję angielską by zapytać ogromną społeczność internetową.

Mimo tego, że nie wiem dla kogo wersja Polska finalnie jest to przyglądam się niej choćby po to, że czasem rozmawiając z klientem, który jest nie-technologiczny potrzebuję sporego zasoby polskich słówek, których mam wrażenie nie mam ze względu na wieloletnie czytanie materiałów po angielsku. Takie tłumaczenie to kopalnia pomysłów jak niektóre rzeczy przetłumaczyć z Angielskiego na Polski.

GoldenLine wychodzi z konkretną ofertą dla startupów

Listopad 26, 2014 Dodaj komentarz

Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek opiszę na blogu cokolwiek co jest związane z GoldenLine, ale wiadomość z dzisiaj mnie to tego wręcz zobowiązuje.

Gdybym miał się zastanowić jaką rolę pełni GL u mnie w firmie to śmiało bym powiedział, że to jedno z tych niezbędnych narzędzi do rekrutacji, które każda firma powinna chociażby spróbować wykorzystać. Prawie 2 miliony potencjalnych osób, które mogę odszukać dzięki masie filtrów i suwaków.

GL dzisiaj pokazuje ofertę dla startupów, firm z sektora ICT, które mają mniej niż 2 lata

image

Na stronie internetowej projektu http://rekrutacja.goldenline.pl/dla-startupow znajdziemy informacje o tym co daje program, w informacje o oszczędnościach jakie właśnie się u nas w Kasie firmowej pojawiły

image

Bardzo ostrożnie podchodzę do takich wyliczeń bo wiem doskonale, że większość firm by po prostu nie zapłaciła, a szukała innymi – pewnie gorszymi – kanałami.

Sam proces aplikacji jest banalnie prosty, wypełniamy kilka pól

image

i czekamy na potwierdzenie adresu

image

Co o tym myślę?

Gdybym był ignorantem to powiedziałbym “w końcu!”. Będąc jednak po stronie startupów i biznesu powiem “czemu tak późno?!?”. Patrząc na swój dział HR i myśląc jak mogą działać inne mam wrażenie, że udostępnienie narzędzia firmom na początkowym etapie działania za darmo z dodatkową pomocą (tu: eksperta) może skutkować tym, że po tych kilku miesiącach proces rekrutacji będzie działał tak pozytywnie, że firma nie będzie mogła “żyć” bez tego narzędzia.

Firmy też skorzystają, niski próg wejścia powoduje to, że każdy dzisiaj może aplikować i spróbować bardziej cywilizowanej formy rekrutacji niż plakat czy ulotka na uczelni, z której chcemy taczkami zgarniać młodych gniewnych programistów, copywritterów czy socialowców.

Męczymy TypeScript–Wstęp

Listopad 25, 2014 Dodaj komentarz

Od kilku miesięcy komercyjnie w swoich projektach wykorzystuje to co Microsoft dumnie nazywa warstwą abstrakcji nad JavaScript. Ta warstwa abstrakcji (TypeScript) to open-source’owy projekt, który ma Nam pomóc w pisaniu trudnego w zarządzaniu i rozumieniu JavaScripta.

Pierwsze dni spędziłem rozmyślając po co używać czegoś “nad” JavaScript skoro sam JS w sobie jest trudny do zrozumienia i nauczenia. Wielu programistów ma z nim problem, nawet pracując już jakiś czas w projektach gdzie jest wykorzystywany.

 

Prawda zawsze jest gdzieś po środku i to gdzie ja widzę szansę dla TypeScript to projekty gdzie mamy programistów programujących w językach obiektowych (jak: C#) i dobrze się odnajdujących w tych realiach. A konkrety niżej:

Jaki jest główny benefit? Silne typowanie, klasy, interfejsy, polimorfizm, listy generyczne… mógłbym wymieniać i wymieniać. To wszystko brzmi podobnie do języka z stajni .NET niż JS.

Pytanie co w tym wszystkim robi Microsoft i czemu daje nam technologię, która w ogóle dotyczy języka, którego nie kontrolują. Moja odpowiedź jest dość prosta… Microsoft w momencie anulowania Silverlight skazał się na HTML5 + JS. To skazanie już powoli widać w produktach jakie wypuszcza – nowy portal Azure, Office w przeglądarce, poczta Hotmail czy choćby możliwość pisania aplikacji dla Windows 8 właśnie w tej technologii.
Uczestnicząc w wielu rozmowach wewnątrz Microsoftu czuję, że otworzyły się oczy wielu ludziom i produkt jak ten to była jedynie kwestia czasu. JS jest trudny…w zarządzaniu, trudny z punktu widzenia zasobów ludzkich – to co dostajemy tutaj to pewne uproszczenie.

Kolejne pytanie to to czy w ogóle potrzebujemy TypeScript? Odpowiedź nie jest prosta. Jeżeli rozumiemy JS i mamy zespół, który sobie doskonale z nim radzi to NIE. Jednakże to mały odsetek przypadków. Jeżeli mamy zespół, który dobrze rozumie obiektowe języki programowania – najlepiej C# – chce programować w JS mając solidne podstawy to TypeScript pozwoli im wykorzystać wiedzę, którą mają. Nie zwalnia to nikogo jednak z nauki samego JS.

Ostanie pytanie, które pewnie ma czytelnik w głowie nie znający wcześniej tej technologii… to jak to działa? Świat się nie zmienił i przeglądarki nagle nie posiadły możliwości rozumienia kolejnego języka, nie instalujemy też kolejnych plug-inów. Wszystko odbywa się poprzez kodowanie w dwóch oknach edytora. Z lewej strony piszemy kod TS, a po prawej stronie (raczej do odczytu) widzimy kod JS. Kod JS będzie linkowany do strony, a kod TS będzie pilnował byśmy nie popełniali błędów i przyśpieszał (mam nadzieje) pisanie samej aplikacji.

 

Instalacja

Na początek kilka wartościowych informacji. TypeScript instaluje się automatycznie w Visual Studio 2013 SP1 – każdy kolejny SP4 rozszerza jego funkcjonalność, ale w podstawach to jest tyle ile potrzebujemy by pracować z Visual Studio i TypeScript.

Dla osób, które mają starsze wersje Visual Studio polecam wejście na stronę internetową i doinstalowanie dodatku typescriptlang.org

 

Dodatkowo chciałbym by wszyscy doinstalowali sobie dodatek do Visual Studio o nazwie Web Essentials, który również będzie Nam potrzebny w toku tego mini-kursu.

image

Strona: http://vswebessentials.com/

 

A oto kilka przykładów obrazujących co możemy robić w TypeScript – zanim przejdziemy do szczegółów:

image

Pozostawiam Was z tym wszystkim…i do następnego!

Firmy technologiczne dążą do degradacji cen pamięci w chmurze–to dobrze?

Listopad 10, 2014 Dodaj komentarz

Dzisiaj w portalu Business Insider przeczytałem krótki artykuł, w którego tle był Aaron Leview – dość charyzmatyczny założyciel serwisu Box.net, serwisu dość podobnego do szerzej znanego Dropboxa.

Aaron Levie

http://www.businessinsider.com/cloud-storage-race-to-zero-2014-11

Aaron zwraca uwagę na “problem” na rynku serwisów, które opierają się na sprzedaży lub wypożyczaniu przestrzeni dyskowej użytkownikom. Jeszcze kilka lat temu kiedy ceny gigabajta sięgały setek dolarów serwisy takie jak SkyDrive, Google Drive, Dropbox czy Box miały sens, ale dzisiaj kiedy wszystkie firmy bijąc się o klienta obniżają ceny na rynku jest co raz trudniej.

W całym tym wyścigu Microsoft, Google i Amazon są w o tyle dobrej pozycji, że mają własną potężną infrastrukturę (chmury) i mogą ich używać w oferowaniu usług swoim klientom. Firmy takie jak Dropbox czy Box muszą ciągle kupować przestrzeń u usługodawców co ewidentnie podwyższa im cenę gigabajta dla klienta końcowego.

Nawet będąc dużym graczem mamy problem, popatrzmy na to jak kształtowały się obniżki usług chmurowych w 2014 roku (Amazon, Microsoft, Google):

– 40% – 75% obniżki za gigabajt dysku

– 30% – 40% obniżki za godzinę działania maszyny wirtualnej z systemem Windows i Linux

– 20% – 40% obniżki za gigabajt danych przechowywanych w relacyjnych bazach danych

– 20% – 60% obniżki za gigabajt danych przechowywanych w nierelacyjnych bazach danych

 

Rok 2014 się jeszcze nie skończył i kto wie czy w grudniu nie otrzymamy prezentu w postaci kolejnych obniżek. Patrząc na rok 2013 widzieliśmy podobne trendy.

Co to oznacza?

Prosty wniosek polega na tym, że skoro ceny pamięci masowej się obniżają to zapewne w niedalekiej przyszłości kompletnie cena nośnika nie będzie ujmowana w cenniku. Operatorzy będą chcieli przywiązać do siebie użytkowników usługami dodanymi, jak elastyczna baza danych czy skalowalna maszyna wirtualna.

Firmy, które nie mają infrastruktury, a oferują przestrzeń dla swoich użytkowników również powinni iść w tym kierunku – tutaj jednak jedyne co przychodzi mi do głowy to oferowanie systemów zarządzania plikami, wersjonowaniem, kopiami zapasowymi, elastycznym mechanizmem uprawnień oraz obecnością na co najmniej popularnych systemach operacyjnych.

Kto z kim się bije?

20 października w San Francisco na konferencji dla partnerów firmy Microsoft Satya Nadella (CEO) powiedział wprost – dzisiaj wojna na chmury jest między Google, Amazon a właśnie Microsoft. Są to jedyne firmy, które inwestują rocznie kwoty > miliarda dolarów na dalszy rozwój, w tym samym czasie obniżając ceny próg dostępności swoich usług.

Patrząc na rynek cen dodatkowo od roku czasu widoczny stał się trend, że pierwszą firmą, która obniża ceny jest Amazon, chwilę później Microsoft, a na końcu Google. Kolejność tak na prawdę nie jest ważna, istotą są ceny.

Czy kierunek jest odpowiedni?

Tak! Im niższe ceny usług chmurowych tym mniejszy opór klientów do tej technologii. Im większa adopcja usług chmurowych tym większy rynek zarówno dla dostawców jak też firm wspierających tego rodzaju infrastruktury. Dodatkowo chmura obniża znacząco próg stworzenia swojego własnego biznesu i ryzyko, ponieważ nikt nie kupuje sprzętu na stałe.

Jedyną niezadowoloną stroną tutaj mogą być operatorzy dysków, którzy nie mają swojej infrastruktury, oni będą musieli bardzo szybko znaleźć model biznesowy dla siebie, albo znikną w przestrzeni innych operatorów, którzy dużą przestrzeń będą oferowali za darmo, a usługi dodane płatne nie będą wymagane.

Kategorie:Azure, Microsoft Tagi:

Internet Explorer uruchomione na MacOS i Android–możliwe?

Listopad 7, 2014 Dodaj komentarz

Ostatnie kilka dni miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniach dotyczących przyszłości przeglądarek internetowych, w tym Internet Explorer w siedzibie Microsoftu, Redmond/USA.

Microsoft uruchomił stronę https://remote.modern.ie/ gdzie możemy się zarejestrować i otrzymać dostęp do programu Internet Explorer hostowanego w Azure na maszynie z Windows 8 – który uruchomi się na dowolnej platformie poprzez Remote Desktop Services.

image

następnie wybieramy region:

image

Kolejny krok to wybór klienta, który będzie w stanie do Nas “streamować” przeglądarkę z serwerów Microsoft – mamy tutaj MacOs, Android, iOS, … dużo tego.

image

Ja wybrałem klienta dla Windows – dlatego po uruchomieniu instalatora i wybraniu Get Started

image

Chwila poświęcona na instalację wieńczona jest oknem proszącym o użytkownika i hasło – jest to po prostu logowanie usługą Microsoft Account (Live ID), powinniśmy podać dane użytkownika, którym się zapisaliśmy do usługi na stronie internetowej.

Instalacja uruchomi aplikację, w której widzimy dostępne dla Nas aplikacje – klikamy dwa razy

image

i po chwili otrzymujemy dostęp do nowej wersji IE

image

Microsoft udostępnia Office dla wszystkich…bez wyjątku!

Listopad 7, 2014 Dodaj komentarz

Wojna na rynku pakietów biurowych znowu nabiera rozpędu – dzisiaj Microsoft udostępnił informację o tym, że pakiet Office trafia do wszystkich, czyli:

  • iPhone + iPad
  • Android
  • Windows Phone
  • … MacOS + Windows poprzez przeglądarkę internetową

W pełni za darmo!!!

Od kilku miesięcy mogliśmy się cieszyć pakietem Office dla urządzeń typu iPad

– przyznam, że czasem zabierając ze sobą swojego iPada zdarzyło mi się przeglądać prezentacje PowerPoint i pliki Excela i działało to bardzo dobrze. W końcu zostaliśmy ułaskawieni od narzędzi firm 3-ch, które nie zawsze pokazywały dokumenty poprawnie.

Dzisiaj…
logując się do AppStore widzę już gotowe do zainstalowania aplikacje dla iPhone. Komunikat dla rynku, że iPad ma Office, a iPhone nie był dość mocno niezrozumiały

image

Dodatkowo użytkownicy Androida otrzymali wersje “testowe”, które zamienią się w wersje finalne na początku 2015 roku.

Pamiętamy, że użytkownicy Windows Phone otrzymują Office za darmo tak samo jak zdecydowana większość użytkowników tabletów z Windows 8.x.
Wszyscy mogą również korzystać z Office w przeglądarce internetowej, który wygląda i zachowuje się podobnie do tego instalowanego na urządzeniu.

Zapraszam do używania!

Kategorie:Innowacja, Microsoft Tagi: