Archiwum

Archive for the ‘PlaceChallenge’ Category

Polacy najlepsi podczas AppCUP 2014 w Brukseli–co należało dowieść!

W Brukseli właśnie zakończył się konkurs na najlepszą aplikację dla sektora B2B I B2C stworzoną dla Windows Phone 8 lub Windows 8.1

WP_20140304_16_12_22_Pro

Jako PlaceChallenge mieliśmy zaszczyt reprezentować Polskę i pokazać jakiej jakości  aplikacje budujemy i jaki to ma wpływ na społeczeństwo.

Będąc jednym z 13 wybranych projektów pośród 200 zgłoszonych prezentowaliśmy się w środę (5.03.2014r.) przed Jury i ponad 200 CEO zaproszonych firm.

clip_image001[4]

Dwa dni przed wydarzeniem wszyscy uczestnicy musieli się pojawić na miejscu. TO był czas na przygotowanie się do prezentacji, w tym czasie mieliśmy sesje grupowe i indywidualne, podczas których dawano Nam wskazówki jak poprawić prezentację.

 

WP_20140304_12_55_38_Pro

WP_20140304_15_55_08_Pro

Zgarniajac I-sze miejsce w kategorii B2B i nagrodę publiczności

Winners 2014

Wracamy do Polski z całkiem pokażną paczką nagród

clip_image001

 

I tym miłym akcentem kończę – zachęcam do ciężkiej pracy i zabawy, bo to koniec końców przepis na wymarzoną pracę.

Kilka tygodni temu opisywałem jak działaja konkursy, jak przygotować siebie i swoją prezentację do tego by wypaść jak najlepiej – dalej podtrzymuje dzisiaj słowa tam napisane i kieruje wszystkich do przeczytania tej lektury:

https://marcinborecki.pl/2014/02/18/jak-przygotowac-swj-produkt-do-wygranej-w-konkursieczyli-tajemnice-startupowych-konkursw/

Michał Kosecki w Kielcach, czyli KielceCOM Design z Modern UI/UX w tle

Wielkie brawa dla Michała Koseckiego z zespołu PlaceChallenge za występ w Kielcach. Było 90 osób i świetna atmosfera.

Michał w Kielcach przeprowadzał prezentacje pt. "Kafelki to i ja umiem narysować. Czy graficy stali się zbędni?"

Chciałbym zaprezentować to o czym mówił, ale zanim do tego przejdziemy to…

Parę słów o “Kosie”
Michał Kosecki

Pasjonat designu i komunikacji, specjalista UI/UX, skupiony na użyteczności i wartości, analityk nowoczesnych narzędzi komunikacji. Web i printdesigner z 8 letnim doświadczeniem. Pracował dla ponad 200 klientów z całego świata. Zakochany w płaskim i innowacyjnym interfejsie, jak również w marce i tożsamości wizualnej. Dyrektor kreatywny PlaceChallenge, UI/UX ekspert w oLabIT.com i mentor w SzkolaKodowania.pl, konsultant graficzny w dwóch agencjach interaktywnych

Prezentacja spreparowana w PDF tutaj: http://ge.tt/2M0cfkM1/v/0

Poniżej znajduje się opis tego co Michał miał na myśli, jako komentarz do slajdów.

slajd 3 i 4
całość prezentacji i przemyśleń z nią związanych sprowadzała się do zachęcenia ludzi do przeczytania tych dwóch dokumentów i jednej strony internetowej

slajd 5
tutaj trzy przykładowe wycinki z UX Guidelines dla Windows 8, który pokazują, że ten system nie wziął się znikąd, a wręcz był poparty wieloma latami analizy zachowań użytkowników Windowsów oraz badaniami najróżniejszych interfejsów dotykowych

slajd 7
pytanie z tematu i odpowiadam na nie: tak. grafik staje się czymś zbędnym. "koleś od photoshopa" to już nie elitarny zawód, a coraz częściej ktoś, kto bezmyślnie odtwarza popularne schematy, kto zaspokaja potrzeby rynkowe podmiotów, które nie potrzebują kogoś, kto myśli. tym kimś, kto w projekcie myśli, ma być projektant (słowo "designer" w Polsce tak się zdewaluowało, że boję się go używać w tym kontekście) – dla takich ludzi jest przyszłość.

slajd 8
to żywy dowód na to, że graficy przestają być potrzebni – w wąskim zakresie przeżyją np. ilustratorzy, ale to trochę inna bajka – nie interfejsy. Modern UI wprowadził dość sztywne wytyczne/sugestie i wystarczy ich nie spieprzyć, żeby otrzymać względnie estetyczny interfejs. grafik jest do tego niepotrzebny. żeby jednak zacząć z tym (i innymi) interfejsami flirtować, trzeba myśleć, trzeba się rozwijać, trzeba być projektantem (nie wykluczam tutaj, że takim projektantem może być programista czy nawet dekarz – cisnąłem w prezentacji na przeczytanie tych dokumentów i przejrzenie tej strony internetowej ze względu na to, że samo po sobie widzę, iż nie mam pojęcia, w ilu jeszcze dziedzinach mogą się przydać wnioski zawarte w tych tekstach; niemal codziennie dowiaduję się o nowych zastosowaniach)

slajd 9 – 18
krótki case z tego, jak można się było nachapać i spieprzyc interfejs. jeśli ktoś pamięta tę nieszczęsną appkę (już jest wycofana), to teraz może się wkurwić jeszcze bardziej. to był podstawowy szablon + zmiana dwóch kolorów i kod, który zasysał rss z jednego źródła tekst + obrazek. czasami na pokazach robimy klona tej appki – z pracami programistycznymi to jest do zrobienia w 10-15 minut na luzie.

slajd 19 – 24
wybadanie, kto na sali kojarzy podane skrótowce

slajd 25
w tej częsci prezentacji skupiłem się na pokazaniu, czym CX/SD jest i jak zaczyna wyglądać obecnie oraz jakie widzę perspektywy na przyszłość. projektowanie zaczyna być szerokim uwzględnianiem kontekstu. oczywiście obecnie największy hype jest na beacony i bluetooth low energy, ale CX/SD to było także np. wprowadzenie Wi-Fi w kawiarniach Starbucks, kiedy zauważyli, że ludzie zaczęli tam sobie stwarzać atmosferę do pracy i spotkań biznesowych. jeśli chcecie poczytać o tym, jak to działa na przykładzie pojedynczego produktu i uwzględnianie, jako kontekstu, jego zastosowania – polecam case liftingu Volvo XC90 kierowanego przez zespół kobiet (m.in. pogłębiono te "dołki" pod klamki z uwagi na dłuższe paznokcie, ułatwiono wsiadanie do samochodu w spódnicy itp. itd. – wnioski z tego projektu potem zastosowano także w projektach S60 i XC60)

slajd 28-29
Adam kilka tygodni temu poruszył na fejsie temat CX i to zainspirowało mnie to skierowania prezentacji w te rejony. Obecnie zajmuje się produkcją beaconów własnego projektu, które jako jedne z niewielu odwróciło model dystrybucji – ifinity nie tyle sprzedaje urządzenia, co zapewnia infrastrukturę dla usług opartych na beacony. np. w Warszawie chcą rozrzucić ok. 20 000 beaconów, jeśli dobrze pamiętam i komunikować się nimi np. z niepełnosprawnymi (jest w tym olbrzmi potencjał w zakresie accessibility np. przy projektowaniu komunikacji otoczenia z osobami niewidomymi)

slajd 30
poniżej dwie względnie popularne obecnie technologie bezprzewodowej komunikacji, powyżej: dwa projekty wykorzystujące je (konkretnie oba wykorzystują Bluetooth Low Energy): po lewej beacon Estimote, po prawej zegarek, który ma szansę pojawić się w tym roku na rynku. Oba produkty są polskie, natomiast na temat drugiego niewiele mogę publicznie napisać jeszcze.

slajd 31+
odszedłem mocno od samego Modern UI, ale już do tego wracam. tutaj skupiam się na zarysowaniu tego, czym to w istocie jest. bo zanim user na samym końcu pomyśli "o, kafelki", to na samym początku było to stworzone jako wspólny język projektowania dla ekosystemu Microsoft – najbardziej zauważalny jest w czterech wymienionych platformach. tylko gdzie tu jest CX? na kolejnych slajdach przedstawię dwa hipotetyczne scenariusze CX-owe, których powstanie mocno przewiduję

slajd 39 – 45
pierwszy scenariusz to zagospodarowanie segmentu biznesowego, w którym MS czuje się jak ryba w wodzie (to są główni płacący klienci MS-u). Po lewej widzicie Lumię 2520, która póki co jest bezużyteczna, ale w przyszłości taki tablet może być ciekawym centrum firmy nie związanej z IT (a być może w niektórych przypadkach także związanej). Wyobraźcie sobie, że na Modern UI powstaje kilku kluczowych dla MiŚiów aplikacji: jakieś fakturowanie, prosta księgowość lub komunikacja z jakimś istniejącym systemem, zarządzanie projektami i pracownikami. Do tego synchro z usługami MS skrojonymi pod potrzeby biznesowe – i pierdyliard PC-tów w firmie przestaje być koniecznością; wyobraźcie sobie np. taką sieć przestawicieli handlowych. każdy ma swoją Lumię, a całość jest sterowana z jednego tabletu – magia, ale wykonalna w kolejnych 2-3 latach. Że zleciłeś zrobienie filmiku, a zleceniobiorca mówi Ci, że jego wyrenderowanie potrwa dwa tygodnie? Zetnij koszty, poproś o plik źródłowy, wynajmij na chwilę odpowienie maszyny na Azure i będziesz mieć gotowy film niemal od ręki.

slajd 46 – 48
to drugi scenariusz, konsumenci, dla zwykłej rodziny bez żadnej zajawki komputerami. jeśli przyjrzycie się ewolucji Xboxa, to on coraz odważniej przestaje się pozycjonować jako konsola do gier, a coraz bardziej ciąży w kierunku jakiegoś domowego centrum rozrywki. nie potrzeba już padów, by na nim grać; stawiam wręcz tezę, że za jakiś czas niezależnie od tego, czy kupisz grę na Windows Phone, Windows czy na Xbox, odpalisz ją wszędzie. będzie to doskonałe umotywowanie nawet dla gier premium kosztujących 100+ zł. kupisz ją na Lumii, wracając z pracy, a odpalisz już na Xboxie, jak biały człowiek. do tego oczywiście szereg usług MS, tym razem skrojonych konsumencko (np. Office w wersji Online wystarczy dla większości zastosowań)

slajd 49
pitu pitu o nadchodzących dużych zmianach w update’ach obu systemów

slajd 50
kolejny kamyczek do CX-owej opowieści – share contract jest już obecny (od początku Windows 8), ale wykorzystywany bardzo słabo (deweloperzy nie mają wyobraźni jak appki mogłyby się komunikować ze sobą wewnątrz systemu – bo to nie jest takie klasyczne API, które w webie przyjęło się względnie dobrze), a universal app jest wdrażany coraz silniej. jeśli ktoś z Was projektował appkę pod windows 8 to jednym z wymaganych widoków jest tzw. snap view – aplikacja w wąskim (chyba na 320px) pasku, możliwa do przypięcia z boku ekranu – docelowo tak samo ma to wyglądać na telefonach, bez jednej zmiany linijki kodu – oczywiście z pełną synchronizacją i otwarciem na share contract (czyt. aplikacja na telefonie będzie mogła porozumieć się z aplikacją na xboxie lub windowsie) – do tego jednak jeszcze trochę czasu minie.

slajd 51
tutaj pokazuję różne grupy projektowe lub projekty MS-u, które są robione jako dema, pokazujące, że stworzono coś, co działa – po czym zostawiane, czekające na czasy, w których będzie można je wykorzystać. dobrym przykładem jest tu HealthVault – storage do analityki danych medycznych, który aż się prosi do szerszego wykorzystania. jak zobaczycie sobie na obsługiwane dedykowane urządzenia, przywita was oddział geriatryczny: dwie wagi i seria glukomierzy oraz ciśnieniomierzy. totalnie niezagospodarowany i bardzo przyszłościowy segment rynku.

slajd 52
zalety Modern UI/W/WP

slajd 53
zaleta i jednocześnie największa wada.
– słabo, że certyfikacja sprawdza bzdurki takie jak np. wyrażenie zgody na lokalizację koniecznie w popupie;
– bardzo dobrze, że jest testowana wydajność aplikacji i jeśli na jakimś budżetowym telefonie aplikacja się nie odpali, to jej po prostu nie zobaczycie w storze;
– BARDZO źle, że nie istnieje żadna certyfikacja jakościowa – w ten sposób pompuje się numerki, ale dobrze zaprojektowanych (a nie wyglądających, jakby ktoś na nie narzygał) aplikacji jest niewiele. klasyczny przykład: porównajcie dowolną polską appkę-biblię na WP z aplikacją ESV Bible – inny świat. to jest do zmiany, ale w dłuższej perspektywie i trzeba będzie wywrzeć na MS ciśnienie od zewnątrz (wewnątrz jest już na to podatny grunt) – to jest wykonalne i w interesie wszystkich. 🙂

slajd 54
tutaj trochę ujadania na flat design i zachłyśnięcie się nim. na złe jego wykorzystanie i jego wady np. na iOS-ie: system, który słynął z cudownych, pełnych indywidualizmu aplikacji po premierze iOS7 powoli sprawia, że deweloperzy i graficy dążą do jakiejś bardzo mdłej unifikacji – aplikacje tracą swój charakter, zaczynają wyglądać bardzo podobnie, a czasami wręcz tak samo.

slajd 55
główne elementy komunikacji w Modern UI – tutaj trochę opowiadałem znów o tym, dlaczego warto o tym przeczytać, niezależnie od branży, np. może jak poczytasz o typografii czy komunikacji kolorem to przemyślisz szyld swojego sklepu itp. – trzeba myśleć bardzo szeroko i sprawdzać, do czego informacje mogą się przydać w moim codziennym życiu.

slajd 56
ciekawostka o tym, skąd się wziął najmniejszy zalecany rozmiar elementu klikalnego (tj. element lub placeholder o wymiarach 9x9mm – zwróćcie uwagę, że odchodzi się tu od podawania wymiarów w pikselach czy wartościach dpi, bo to przestaje mieć znaczenie – interfejsy przyszłości będą musiały być projektowane wektorowo, uwzględniając charakterystykę człowieka, a nie urządzenia, która sobie kupił)

slajd 57
tu trochę o jednym z postów na UXMatters, gdzie opublikowano badania o tym, jak ludzie trzymają swoje telefony (ciekawostka: na świecie jest jakieś 11% mańkutów, a telefony lewą ręką obsługuje… 33% ludzi :). polecam poczytać, bo sam byłem święcie przekonany np. o tym, że znacznie więcej ludzi obsługuje telefony jedną ręką, niż jest w w rzeczywistości.

slajd 58
przykład zastosowania wniosków z flata czy Modern UI, który nie musi być appką na Windowsa/WP. nikt nie zmusza do projektowania w tym stylu, ale, ponownie, warto zrozumieć podstawy badawcze tego interfejsu i przynajmniej z części skorzystać we własnych projektach. nie oznacza to, że flat będzie królował – uważam, że w tym roku się przeje i powróci skeomorfizm, ale w zupełnie innym stylu – interfejsy zyskają fizykę, będą komunikować się z użytkownikiem ruchem w stopniu jeszcze większym niż WP (jest osobny rozdział o ruchu interfejsu w WP i tym, co i jak nim komunikować :)), a schematy zastąpią wysokiej jakości zdjęcia produktowe lub wręcz rendery (wczoraj właśnie odglądałem taki interfejs)

slajd 59 – 64
śmieszki z organizatorów :>

slajd 65-66
jeden z głównych argumentów za tym, dlaczego projektować na ekosystem Microsoftu

KielceCOM Design–jeszcze nie jest za późno by tu się pojawić! Zapraszam w imieniu Michała Koseckiego

Dzisiaj w Kielcach wydarzenie KielceCOM Design.

Mam przyjemność zaprosić na to wydarzenie, ponieważ Michał Kosecki, który odpowiada w PlaceChallenge za UI/UX będzie miał swój wykład o Modern (Metro), dokłady temat to:

“Kafelki to i ja umiem narysować”

A oto lista wszystkich prelegentów:

image

Udział bezpłatny, obowiązuje rejestracja na http://kielcecomdesign3.evenea.pl/

Jak przygotować swój produkt do wygranej w konkursie–czyli tajemnice startupowych konkursów

Z PlaceChallenge, na przestrzeni lat wygralismy wiele konkursów (11 finałów, 7 wygranych, 3 kraje, 2 kontynenty), pewnie jeszcze wiele prze Nami (już wiemy o nowym 1 finale, w “nowym” kraju), ale nigdy nie zastanowiło mnie to jak to się dzieje, że wygrywamy tak bardzo jak rok temu podczas Launch Festivalu w San Francisco kiedy mieliśmy okazję wygrać jedną z kategorii  Hackatonu. Zdobycie nagrody na hackatonie w USA zmusza do przemyśleń, szczególnie tak dużego jak ten…

jak widać po zdjęciach, setki ludzi… w szczycie było aż 200 zespołów, 500 osób.

Dzisiaj kiedy Jason Calacanis (twórca wydarzenia Launch Festival) wysłał email z zaproszeniem I umotywowaniem czemu powinienem sie znaleźć ponownie na tym wydarzeniu, które jest juz za parę dni pomyślałem, żę warto kilka ciekawostek upublicznić I zastanowić się czy nie warto zmienic swojego podejścia do konkursów.

Ale do konkretów…

Skupianie uwagi

Mam tylko 3-5 minut – tyle zazwyczaj podczas konkursów dostajemy czasu na prezentację. Zacznijmy od skupienia uwagi na sobie – poszukajmy “punktu zaczepienia” między Nami a publicznością, na przykład mając aplikację do odnajdywania najbliższej restauracji powiedzmy

”Mieliście kiedyś problem z wyszukaniem w okolicy Włoskiej restauracji…?”

czasem (zależy od produktu) nalezy rozszerzyc wizję i powiedzieć o większej grupie osób:

”Mieliście Wy lub Wasi znajomi problem z…”

Jak złapią haczyk możemy iść dalej z prezentacją… teraz mamy ich na 20-30sek. Nie zmarnujmy tego czasu.

PS: Na koniec tego punktu jeszcze coś co widzę dość często za granicą -  na scene wychodzi dwóch gości (może nawet trzech), jeden zaczyna, po dwóch minutach zamienia się z innym gościem, potem wchodzi jeszcze jeden… dobrze pokazać zaangażowanie całego zespołu, ale takim zagraniem “wypuszczamy” publiczność, rozpraszamy ich. Nie róbmy tak!

 

Historia jest ważna

Jeżeli mamy ich już na kolejne 20-30sekund, wykreuj historię, której częścią by chcieli być. Daj im rolę, daj im poczuć się swobodnie, niech ich trochę poniesie wodza fantazji – niejednokrotnie mieliśmy przykład tego, że ktoś z składu Jury już po konkursie podszedł I zaczął mówić o aplikacji, której wcale nie pokazywaliśmy… dał sie ponieśc swojej fantazji.

Przykłady:

“Zobaczcie, to jest Adam, raz w tygodniu chciałby wyskoczyć do restauracji, nie chce zawsze iść w to samo miejsce, ma ochotę zawsze spróbować czegoś nowego… dzięki Naszej aplikacji…”

“Tyle razy miałem postanowienie noworoczne, że zacznę biegać, nawet kilka razy udało mi się wyjść z domu, ale to monotonne przekładanie nóg w jedną i drugą stronę, każdego dnia ta sama ścieżka… nie umiałem się zaangażować… aż nie zobaczyłem aplikacji XYZ…”

 

Produkt w centrum uwagi

Powiedzmy, jaki problem rozwiązuje to co stworzylśmy i w jaki sposób. Podając przykłady problemów, wskażmy jak prosto my je rozwiązujemy.

Pokażmy demo, ale niech to będzie film albo screeny. Wszystkie dema na żywo jakie widiałem były obarczone takim faktorem stresu, że było to na pewno na minus zarówno do pewności siebie prelegenta, jak też w odbiorze końcowym przez publiczność.

Na takich wydarzeniach Internet nie działa zazwyczaj, szczególnie podczas prezentacji, jeżeli aplikacja go wymaga na pewno coś pójdzie nie tak. Nie generujmy niepotrzebnie sytuacji, w których coś może pójść źle.

 

“wow” momenty

Wszystkie wydarzenia nauczyły mnie, że nie tyle prawdziwy produkt gotowy do pokazania wygrywa, a to jak poprowadzimy prezentację i ile wykażemy tak zwanych “wow” momentów.

Szukamy w Naszym produkcie tego co faktycznie jest ciekawe, ciekawe nie mówię tu o funkcjonowaniu, a czymś co faktycznie może zapaść w pamięci.

Dwa przykłady z życia:

  • prezentując grę opartą o GPS pokazaliśmy mapę świata I ludzi, którzy aktualnie grają, na mapie był widoczny czas biegu, ilość kilometrów. Pokazaliśmy na żywo na prawdziwi ludzie, zaangażowani przez Naszą aplikację biegają… WoW.
  • kk
  • Prezentując aplikację do zamawiania taksówek, pokazaliśmy zgromadzonej publiczności na mapie miasto, taksówki z Naszym oprogramowaniem na bieżąco zmieniające swoją pozycję, klientów z uruchomioną aplikacją kliencką, ich aktualne zamówienie i dojeżdzającą do nich taksówkę. Prawdziwe miasto, realne samochody, oddychający ludzie, a pośrodku Nasza technologia to spinająca… WoW (znowu)

Nie masz pomysłu?

Pokaż jak byś chciał by aplikacja zmieniała coś w około za parę lat. Pokaż coś co byś mógł pokazać gdybyś już dzisiaj miał dane, użytkowników, aplikacje.

 

Rozpraszacze

                  Mijają minuty, hipnotyzujemy publiczność, ludzie zaczynają “żyć” Naszą wizją, a tu nagle wyskakuje Nam na ekranie przypomnienie o tym, że jutro “Adam Kowalski ma urodziny”, albo wiadomość na Skype/Lync, że ktoś czeka na raport finansowy od Nas. Nie ma nic gorszego niż tego rodzaju rozpraszacz, który w jednej sekundzie potrafi zgubić uwagę, którą budowaliśmy przez ostatnie minuty.

                        Problemy techniczne

                        Zawsze starajmy się rozładować stresujące momenty. Jeżeli zgaśnie nam ekran, nie działa prezenter, cokolwiek – nie utrzymujmy ciszy. Cisza stresuje, cisza wytrąca z stanu skupienia. Mówmy w tym czasie… jak wpadlismy na pomysł na firmę, czemu wybraliśmy taką nazwę aplikacji, a nie inną, zażartujmy z słabego laptopa, który właśnie padł podczas prezentcji… znajdźmy pomysł, w którym będzimy czuć się komfortowo.

                    Odpowiadanie na pytania

                    Tu odbija się strategia, którą powinniśmy mieć już na etapie mówienia swojej prezentacji. Zostawiamy pewne niedopowiedzienia (bo mamy mało czasu), tak by sędziowie mogli Nas o coś zapytać

                  Odpowiadamy szybko, konkretnie, nie wchodzimy w szczegóły – by znowu w razie konieczności ktoś mógł Nas o coś dopytać. Znowu odpowiadamy konkretnie i z pewnością siebie.

                Jeżeli nie mamy “dobrej” odpowiedzi na pytanie, nie wymyślajmy, odpowiedzmy coś w stylu “W chwili obecnej nie znamy odpowiedzi na to pytanie, ale jak tylko Nasz produkt osiagnie stan X, będzie miał ściągnięć Y, to na podstawie zgromadzonych danych będziemy mogli odpowiedzieć”.

              A jakbym miał to podsumować…

            Najważniejsze to by w ciagu 3-5 minut, które mamy roztoczyć wizję lepszego świata dzięki temu co zrobiliśmy – My Programiści mamy w rękach moc zmieniania świata przy niskim progu wejścia – pokażmy, że wiemy co robimy, pokażmy, że wiemy co chcemy, porwijmy widownię, sprawmy by się uśmiechneli – a jest duża szansa, że wygramy.

            To co mi dodaje czasem prawdziwego “mind fucka” to te przykłady:

            • Startup Weekend Warszawa – wygrywa projekt, który ma fajną, śmieszną prezentację z filmikiem gdzie ludzie biegają po kampusie i grają w grę geo-lokalizacyjną. Nie pokazano żadnej aplikacji, nawet dema.
            • Startup Weekend Poznań – wygrywa projekt, który tworzy aplikację dla dzieci z odznakami przyznawanymi przez rodziców za wynoszenie śmieci, sprzątanie, gotowanie. Taka grywalizacja w domu. Całe wydarzenie zespół dochodzi do tego jak stworzyć prezentację, nie produkt.
            • Startup Battle London – wygrywa projekt, który od początku bawi publiczność, roztacza wizję aplikacji, ludzi bawi historia, nie sama aplikacja. Aplikacja finalnie nie była nawet pokazana podczas prezentacji.

            Nie wiem czy dobrze zapamiętałem słowa jednego z mentorów Krakowskiego Startup Weekendu który powiedział, że w 54h nie da sie zbudować biznesu, że nie po to są Startup Weekendy. Ludzie przychodzą po wiedzę, kontakty, mentoring – tak jest za granicą, w Polsce ludzie powinni to w końcu zrozumieć i zmienić nastawienie.

             

            Pytanie jakie można zadać na koniec, po co wygrywać? Przecież te konkursy zazwyczaj nie przynoszą nic prócz dyplomu.

            Moim zdaniem warto ćwiczyć pewność siebie z produktem, który tworzymy – przydaje się później by bardziej konkretnych sytuacjach jak rozmowa z partnerem biznesowym, inwestorem.

             

            Zapraszam do dyskusji!

            ———–

            Sponsorem tego artykułu jest CloudExpert.pl – rozwiązania w chmurze dla biznesu.

            ce-tlo


            Partnerem bloga w tym tygodniu jest AnimiBox.pl – paczka niespodzianka dla Twojego zwierzaka.

            image

    Jesteś w Warszawie i chcesz wygrać 3 piwa? Zainstaluj aplikację I wybierz się w podróż…

    Październik 12, 2013 Dodaj komentarz

    Duma człowieka rozpiera kiedy tygodnie pracy dają efekt. Wtedy cały trud, pot i problemy po drodze nie mają juz znaczenia.

    Dzisiaj chciałbym Was wszystkich zaprosić do akcji, którą organizujemy jako PlaceChallenge wraz z BeerLovers w Warszawie. Jeżeli będziesz w Warszawie do 27 października to masz szansę otrzymania 3 piw oraz iPada – jak?

    Zainstaluj aplikację dla:

    I wyjdz na miasto!

    image

    W aplikacji jest mapa, która pokazuje Twoje położenie I położenie lokali, które biorą udział w akcji. Wystarczy pójść do jednego z dwóch “startowych” I rozpocząć podróż odkrywając przy okazji proces warzenia (powstawania) piwa.

    image

    W każdym lokalu mamy do odnalezienia plakat z kodem, po jego zeskanowaniu otrzymujemy informacje o kolejnym etapie w procesie powstawania piwa.

    image

    W ostatnim lokalu otrzymujemy informacje o tym, że wygraliśmy gwarantowane 3 piwa i idziemy do barmana z telefonem w celu odbierania nagrody!

    Proste? Też mi się tak wydaje, bierzcie przyjaciół, instalujcie aplikacje I zdobywajcie piwa. Mamy ich tysiace.

    PS:

    Cała akcja jest tylko testem przed czymś dużym co planujemy w Naszym kraju w najbliższym czasie. To co dzieje się obecnie to w dużej mierze zasługa kilku osób i podmiotów.
    Kieruję tutaj podziękowania dla:

    • BeerLovers – za wiarę w projekt
    • Agencja interaktywna Kalicinscy za wsparcie marketingowe, przygotowanie akcji od strony PRowej
    • Michała Koseckiego – za super design.
    • Kuby Kądziela – za koordynację wszystkiego co technologiczne
    • Patrycji Walencik – za inicjalny scenariusz rozgrywki
    • …I cały zespół PlaceChallenge za ciężką pracę!

    Podróż bohatera czyli 8 dni wędrówki uczestników Startup Pirates Gdańsk

    Wrzesień 22, 2013 3 komentarze

    Swoje własne przedsięwzięcie to często zwrot o 180 stopni, pozostawienie dawnego siebie I innych za sobą I odważny krok do przodu. Do przodu ku swoim marzeniom, celom I przekonaniom. To musi być silny krok, bo musi pociągnąć za Nami naszych pracowników, kontrahentów I często rodziny.

    Zawsze będę kibicował wszystkim wydarzeniom, spotkaniom, eventom czy jak byśmy tego nie nazwali, które promują przedsiębiorczość, budują poduszkę bezpieczeństwa na którą można upaść z słabym pomysłem I odbić się tworząc kolejny – lepszy, które uczą, które jak by to powiedział Michał Wroczyński z Fido… minimalizują lęk.

    Ostatnie 8 dni spędziłem wraz z częścią załogi moich firm (PlaceChallenge, CloudExpert) na wydarzeniu Startup Pirates Gdańsk dając w zamian trochę wiedzy, doświadczeń.

    image

    I czy było warto? Tak! Opinia taka jak ta za każdym razem daje mi porządnego kopa mówiącego, że jest sens pomagać przedsiębiorczości w tym kraju.

    image

    I na tym mógłbym skończyć wpis o tym co się dzieje w Gdańsku, ale byłoby to niesprawiedliwe w stosunku do miesięcy przygotowań jakie poczynili pracownicy Inkubatora Starter,

    image

    którzy zafundowali firmom czas, w taki sposób by można było się czegoś nauczyć, ale też popracować w zespołach. Mało kto zdawał sobie sprawę z tego jak to wszystko się zakończy… plan wyglądał na początku trochę “przerażająco”

    image

    Tradycyjnie najlepsze wydarzenia zaczyna się od imprezy integracyjnej – tu nie mogło być inaczej. Jeżeli przez kolejne 8 dni ludzie mają siedzieć ze sobą w pomieszczeniu to trzeba ich trochę ze sobą poznać – tutaj okazja przydarzyła się najpierw na sesji o budowaniu zespołu, a potem na statku piratówimage

    image

    Niedziela to Peter Horsten I opowieść I wizji. Wizji, która powinna stać przed każdym projektem, produktem by po prostu miało to sens dla Nas jak I dla ludzi, którzy będą to finalnie kupować. Ćwiczenia, które Peter wprowadził podczas wykładu miały na celu poukładanie sobie po co w ogóle tworzymy firmę I produkt.

    image

    Ludzie ogarnięci wizją twardo dotkneli podłogi kiedy na scenę wszedł Marcin Pokojski, który opowiedział o tworzeniu zespołów, zarządzania zespołem I budowaniu strategii dojścia do określonych celów z ludzmi, których mamy w firmie.

    image

    W poniedziałek dzień rozpoczął się od Creative Morning, podczas którego Marcin Zaręba opowiadał o wpływie urządzeń mobilnych na Nasze życie. Powiem szczerze, że niektóre rzeczy przerażają mnie do teraz z tej prezentacji – ale trafił w sedno I nauczył wszystkich dlaczego ludzie używają telefonów, jak ich używają I do czego zmierzamy. Warto znać swoich użytkowników.

    image

    Andrzej Kiesz opowiedział o modelach biznesowych. Miałem wrażenie, że po tej prezentacji ludzie zaczęli bardziej myśleć o tym jakie produkty tworzą I jaką cenę faktycznie przykleją do nich.

    image

    Wtorek rozpoczynał się od mojej osoby! Miałem 2,5 godziny na zainspirowanie ludzi tym, że inwestor nie jest celem samym w sobie, że nie jest to etap w firmie, do którego powinno się dążyć, a ewentualnie dodatek, który może Nam pomóc zakcelerować skok, w górę. Najważniejszy jest produkt, klient I jego walidacja. Jeżeli uda Nam się stworzyć produkt, którego ktoś potrzebuje I go kupi od Nas inwestorzy się znajdą. Najważniejsze to to, by szukać I szukać I szukać. Ciągła rozmowa z potencjalnymi klientami to najlepszy weryfikator biznesu.

    image

    Zaraz po mnie wykład poprowadziła Magda I Arek Kwoska o tym jak zarządzać, zbierać I wykorzystywać kontakty biznesowe. Porywająca opowieść o tym, że biznesu samemu zrobić się nie da.

    image

    Środa rozczęła się z mocnym przytupem. Ludzie już wiedzieli jakie modele biznesowe są, jak budować produkt, jak budować zespół I zarządzać zadaniami. Tego dnia to czego się nauczyli to to jak mówić o swoim pomyśle… w 10 sek, 20 sek, 1 min I 5 min. Bo czas nie jest ważny, ważne jest to by mówić konkretnie – popatrzcie na zdjęcie!

    image

    W tym dniu też jako CloudExpert organizowaliśmy Hackaton dla wszystkich, którzy chcieli w ciągu jednej nocy zbudować z nami ciekawe rozwiązanie – 3 telefony czekały na zwycięzców więc to nie byle jaki motywator

    image

    W czwartek Mick Griffin opowiadał o roli marketingu, sprzedaży I PRu w firmie.

    image

    Radek Czyrko wkroczył na scenę w piątek I skupił na sobie wzrok jako przedstawiciel świata inwestycyjnego. Opowidział o tym czego oczekują inwestorzy, jak działają I dlaczego warto do inwestora przyjść. Piątek to był dobry moment na taką prezentację.

    image

    Tomasz Michalik ostudził trochę publiczność po spotkaniu z inwestorem wykładając na stół (ekran) kilka faktów z umów inwestycyjnych, opowiedział na co uważać, co warto wiedzieć I jak rozmawiać z inwestorem by czuć się pewnie – również pod względem prawnym do swojego pomysłu.

    image

    Sobota upłynęła Nam pod znakiem gości z Krakowa, którzy przyjechali swoim busikiem w ramach Chance on Tour

    Po wykładach odbył się finał – sędziowie mieli ciężkie zadanie – poziom projektów po takim długim szkoleniu był na prawdę bardzo dobry

    image

    Efektem była wygrana projektów Kalefixy, ClickTrans I Smart Rental System. Szczerzę im gratuluje I się cieszę z postępów jakie poczynili.

    image

    Z perspektywy czasu powiem, że mało kto spodziewał się w I dniu efektu, jaki osiągnie na koniec. Te 8 dni pełne wykładów, warsztatów, rozmów I konsultacji wywarło nie mały wpływ na ludzi.

    image

    Całe wydarzenie cały czas wspierali mentorzy, którzy pracowali dzień I noc z pomysłami:

    image

    a ostatecznie oceniali sędziowie:

    image

    Gdańsk ma szansę stać się bardzo atrakcyjny dla przedsiębiorczości, ma infrastrukturę (Inkubator Starter), ma osoby, które nie traktują swojej pracy jak pracę, to pewien rodzaj misji, w której umieszczają ludzi kreatywnych na piedestale I z nimi pracują obserwując efekty. Lubię to!

    Jako CloudExpert / PlaceChallenge na pewno będziemy dalej współpracować.

    image

    Do następnego razu Piraci!

    image

    MVC 4 + Reactive Framework 2.0 robią ze mnie idiotę–czyli jak biblioteka .NET twierdzi, że nie wie czym jest .NET

    Sierpień 11, 2013 2 komentarze

    Czasem sobie myślę, że jeszcze jeden dzień I stracę cierpliwość do tego jak niektóre technologie ze sobą działają… współdziałają… nie działają.

    Postanowiłem doinstalować wczoraj Reactive Framework (RX) do mojego świeżutkiego projektu ASP.NET MVC 4.0… I oto co zobaczyłem po uruchomieniu:

    image

    ogólnie katastrofa… widzę komunikat “type ‚System.Object’ is defined in an assembly that is not referenced”… a jeszcze przed chwilą było wszystko dobrze.

    Okazuje się, że musimy dodać oto taką linijeczkę do web.config by wszystko zadziałało znowu jak dawniej – sekcja <system.web> w pliku web.config katalogu Views:

    <compilation debug="true" targetFramework="4.5">
          <assemblies>
            <add assembly="System.Runtime, Version=4.0.0.0, Culture=neutral, PublicKeyToken=b03f5f7f11d50a3a" />
          </assemblies>
        </compilation>

    I znowu działa.